• baner3.png
  • baner1.png
  • baner4.png
  • baner2.png
No articles are found!
Dzisiaj13
Wczoraj62
W tym tygodniu243
W tym miesiącu1227
Razem:125380

Odwiedza nas 21 gości oraz 0 użytkowników.

Aktualności

Mrągowskie reminiscencje

Mimo, iż festiwal zaczynał się oficjalnie 23-go lipca, dźwięki countrowej muzyki rozbrzmiewały już dzień wcześniej na polu biwakowym. To Gładek Brothers Band wprowadzał gości w atmosferę pikniku. Farmerskie granie, niczym na klepisku w zapadłej dziurze Dzikiego Zachodu porwało w tany sporą gromadkę łasych na podrygi wielbicieli country.
Dobrze było pooddychać, tak nieskrępowaną atmosferą i luzem, też obecnym w granych utworach.
Prawdziwego wstępu do pikniku doczekaliśmy się dopiero, gdy na przyczepie zjawił się nieśmiertelny Lonstar, HTB i przedstawiona przez Gładka, bez ogłady, Alicja Boncol.
„Niestety, Ala Boncol” zabrzmiało, jak powitanie długo oczekiwanego komornika.
No cóż, koń, jaki jest, każdy widzi – rzekłby Benedykt Chmielowski.

Pierwszy dzień pikniku zapowiada się niebywale intrygująco; nie, nie ze względu na starych wyjadaczy, a dlatego, iż...

Ruda Śląska, Miejskie Centrum Kultury, godzina 19.00. Tak miało być.
Jednak wszystko zaczęło się ze znacznym opóźnieniem i maszyna odpaliła nieco później (powodem była smutna wieść o śmierci ojca Sue Moreno).
Koncert organizowany przez Papę Gonzo, byłego lidera Gangu Olsena w rocznicę śmierci Króla Rock'and'Rolla nie stał się tym, na co wszyscy czekali.
Gdyby nie polscy wykonawcy, a szczególnie diva polskiego country, jak ją Papa nazwał, zapowiadając na scenie, byłoby nudno i niepokojąco sztucznie.
Przyjechali goście z Ameryki i w zasadzie tyle by o tym starczyło, ale gwoli dziennikarskiej ścisłości trzeba rzec, iż Pan Robert W. naśladujący Króla starał się, jak mógł i trząsł nieziemsko rękoma.
Mimo luzu, aż nadto luzackiego, Państwo Amerykanie nie byli w stanie reanimować legendy korzeni rocka, bowiem zabrakło profesjonalizmu i rzetelnego podejścia do słuchaczy.
Słońce świeciło momentami. Ulewa bębniła po dachu. Było szaro i niemrawo.
Ożywczo powiało zefirkiem, kiedy osobiście Papa zaśpiewał parę kawałków z repertuaru Presleya, a polscy muzycy pokazali na czym, tak naprawdę polega luz sceniczny łączony z zawodowstwem.
Mieliśmy także okazję posłuchać  Krzysztofa Respondka, niesamowicie miłego człowieka, szczęściem nie zmanierowanego przez telewizyjny światek, nie stawiającego się w roli gwiazdy (do czego mógłby predystynować po wygraniu jednego z konkursów wokalnych na szklanym ekranie). Niestety, ktoś postanowił, że wykona on swój kawałek w języku niemieckim, a ten pasuje do piosenek Elvisa, jak nie przymierzając stalowa pięść w pikielhaubie do nosa (reprezentant Oberschlesien nie koniecznie musi „szprechać”…)
Zatem pozostawało nam obejść się smakiem i jedynie wyobrażać sobie, co by było gdyby…
Eksplozje, prawdziwe, na scenie pojawiły się dwukrotnie.
Za każdym razem w osobie Alicji Boncol.
"Love Me" zagotowało salę, a aplauz był taki, że muzycy niegdyś grający z Elvisem z zazdrością spoglądali w kierunku bohaterki występu, nie omieszkując zamienić z nią paru słów.
Kolejny wybuch, acz tylko za sprawą Alicji, to utwór "All Shook Up", kiedy to w duecie z Panem R. Washingtonem pokazała do czego służy głos i swada sceniczna, a także profesjonalne przygotowanie i temperament.
Później było już tylko gorzej...
Całość trwała o wiele za długo, była zbyt monotonna, by porwać publikę i w dodatku czekała nas środa, dzień zwykłej pracy...
Ziewając na myśl o Amerykanach jechaliśmy do domów, a mając w pamięci ekspresyjne wykonania Alicji Boncol budziliśmy się podrygując w takt "Love Me".
Miejmy nadzieję, iż powtórka programu w przyszłym roku będzie tak samo dobra, jak te dwa pozostające w pamięci utwory...
Pod tym linkiem można zobaczyć relację wideo z koncertu.

Muzycy Presleya zagrali w składzie:
Duke Bardwell, basista (zagrał z Elvisem 181 koncertów i nagrywał z nim w studio)
Michael Jarrett, klawiszowiec (autor wielu przebojów, m.i.: "I'm Leavin", "I'll Be Home On Christmas Day")
Chris Casello, gitarzysta (współpracował z takimi tuzami, jak: Bo Diddley, Raul Malo z The Mavericks, Vince Kid Rock, Br-549, Billy Lee Riley, Martha Reeves, Sonny Burgess, Trisha Yearwood i wielu innych)
Gantt Kees, perkusista
Robert Washington, wokalista (uznawany za najlepszego na świecie wykonawcę piosenek Presleya)
Sue Moreno, wokalistka (popularna w swych stronach modelka)
Więcej o zespole pod tym adresem.
Robert Karolewicz, Kurier Gostynia

Fotografie z koncertu będzie można niebawem obejrzeć w galerii.

 

 

Miło mi poinformować moich Fanów i Sympatyków country, że dziś "zawisłam" na Wikipedii. Tym samym znalazłam się w doborowym towarzystwie dwóch wybitnych twórców: Michała Lonstara i Tomasza Szweda, dla których identyfikowanie się z muzyką country nie jest obciachem, a powodem do dumy!

 

24 kwietnia, godzina 16.00.
Miejsce, z którego wystartowałam ku przygodzie z muzyką country stało się świadkiem rozdania nagród Dyliżansów.
Impreza prowadzona profesjonalnie i niekonwencjonalnie przez Korneliusza Pacudę, zgromadziła najzagorzalszych fanów country i całą elitę owej muzy.
Niespodzianek nie było, choć najcieplej wspominam występ swej konkurentki w kategorii wokalistka roku, Gabrieli Mycielskiej i jej zespołu Fayerwerk.
Nie niespodzianką, a zaskoczeniem wielkim była dla mnie nieobecność Tomasza Szweda, który ze wszech miar zasłużył sobie, według mnie, utworem „Jesteś moją czekoladą" na specjalne wyróżnienie. No cóż, nie zawsze jest niedziela i nie zawsze dzieje się to, czego pragniemy.
Fantastyczną zapowiedzią zmian na mrągowskim pikniku było wystąpienie Pani burmistrz Mrągowa, Otolii Siemieniec, która, jak i my ma już dość odcountrowienia festiwalu, a chce postawić na tę muzykę, jednoznacznie kojarzącą się z regionem.
Kończąc, nadmienię skromnie, iż po raz kolejny zdobyłam tytuł wokalistki roku, za co dziękuję głosującym i tym wszystkim, którzy wierzyli we mnie i mnie wspierali.
Wyniki głosowania można znaleźć na stronie saloon.pl

Zapraszam gorąco na koncert poświęcony piosenkom Elvisa Presley'a, w którym i ja wezmę udział. Pomysłodawcą tego projektu jest charyzmatyczny lider rythm'n'bluesowego zespołu Gang Olsena Andrzej "Papa-Gonzo". więcej w Muzycznym Magazynie BRZMIENIA



Ala Boncol i Koalicja projekt i wykonanie: